można pisać :)
cała zawartość serwisu w kilku słowach
o satyrze słów kilka
chyba najlepsze
dresiarzem być..
polityka-wdzięczny temat
zabawnie być alkoholikiem
różne okazje nawet bez okazji
sexualnie,erotycznie,prowokacyjnie i kto wie co jeszcze
w lewo i w prawo
cała reszta bez
tapety bez kleju
trochę parodii komiksowych itp
kilka znanych i nieznanych zmutowanych ołówkiem twarzy
rower, rower, rower itp
tych klientów nie obsługujemy
coś o górskich trasach, trochę recenzji
fakt faktem-rowerowe życie nie tylko na rowerze
o spotkaniach słów kilka
tia....taniej już nigdzie nie znajdziesz
rozdwojenie jaźni LEH XXL
indywidalne wzory malowane aerografem
design rowerowy-naklejki, koszulki i aerograf
coś o grafice komputerowej i praktycznym jej wykorzystaniu
 
WIOSNA W ŚRODKU ZIMY czyli WYPAD NA JURĘ KRAKOWSKO – CZĘSTOCHOWSKĄ. 
 Hmmm....jeszcze dwa tygodnie temu brnęliśmy w zaspach i odmarzały nam dłonie podczas zjazdów na bikach ze Skrzycznego, a teraz??? Zrobiła się piękna wiosna w lutym. I kto by się tego spodziewał??


Ucieszeni z takiego obrotu rzeczy, szczęśliwi, że bóg wszystkich rowerzystów – Manitou zesłał nam taką piękną pogodę przesmarowaliśmy nasze biki, zapakowaliśmy prowiant, narzędzia i zapasowe dętki (o jak się później nam przydały!!) do plecaków i w niedzielę, 3 lutego parę minut po piątej rano zapakowaliśmy się w ósemkę (Loki + Merida, Czajnik + Merida, Gary +  Univega i ja + Scott) do pociągu zmierzającego w stronę Krakowa. Humory super nam dopisywały – wiedzieliśmy, że będzie super pogoda no i wreszcie będzie można poszaleć na bikach w terenie ( po 3 miesięcznej zimowej przerwie – nie licząc 3 zimowych wypadów ;- )
Wysiedliśmy w Rudawie. Ranek był jeszcze dość chłodny. Jedziemy – super widoki – powietrze przejrzyste – kolory jak jesienią – wkoło zaorane pola, wapienne wzgórza, charakterystyczne dla Jury skałki, a drzewa i lasy rudo – brązowe. Jedziemy od Rudawy niebieskim szlakiem „Warowni Jurajskich”.  Naszym celem jest Ojców a finisz zaplanowaliśmy w Krakowie. Może nie jest to zbyt ambitna trasa, ale my nastawieni byliśmy na „lajtowy” wyjazd – cieszymy się tą wczesną wiosną, pięknymi widokami i tym, że nie musimy spędzać niedzieli w mieście.
No ...wreszcie – niebieski szlak schodzi z asfaltu w teren – a w terenie BŁOTO!!! Nasze ulubione. Robi się coraz cieplej – chłopcy zaczynają zrzucać ubrania. Jedziemy już w koszulkach i getrach letnich i wcale nie dlatego, że takie z nas twardziele – naprawdę jest ciepło. Niebieski szlak skręca w stronę Doliny Będkowskiej. Pojawia się kilku pieszych turystów, których również ładna pogoda wygnała w teren.. Wreszcie wjeżdżamy między skałki – Czajnik i Gary nie przepuszczą takiej okazji – oglądane zimą sceny znane z kolejnych  części „Krankedów” chcą wypróbować „na żywo” – patrz foto. Jak się te próby zakończyły ......w każdym razie poważnych strat w sprzęcie i ludziach nie było. Niebieski szlak wije się malowniczą doliną – podłoże – jeden wielki mix błota, wody, resztek śniegu i zmrożonego lodu. Podziwiamy niesamowite kształty skałek po prawej i lewej stronie wąwozu, wzdłuż ścieżki (Dolina Będkowską poprowadzony jest również znakowany szlak rowerowy) płynie potok – o tej porze roku wyjątkowo wartki po roztopach, tworzy malownicze wodospady.
Podziwiając te cuda zjeżdżamy nieświadomie z niebieskiego szlaku na zielony – droga wiedzie przez las i pnie się pod górę. Przy wylocie doliny decydujemy się zrobić przerwę na małe conieco. Jest 3 lutego a my siedzimy na trawie na polarach, w koszulkach z krótkim rękawem, czujemy błogie ciepełko słonka na sobie....oo??? nawet muchy się obudziły i krążą nad nami. Miodzio. Pogoda super!!! Koniec leniuchowania, zbieramy się i wracamy do miejsca w którym zgubiliśmy szlak. 
Teraz mamy z górki. Jedzie się super, trzeba tylko uważać przy wjeżdżaniu w zakręty, które leżą w cieniu – tam jeszcze jest lód.  Przy końcu doliny błoto totalne – no prawie po osie. Drogowskaz naprowadza nas do Jaskini Nietoperzowej a ponieważ wycieczkę dzisiejszą traktujemy „lajtowo” decydujemy się zwiedzić jaskinie no i zobaczyć NIETOPERZE!!! Owszem były, ale tak zakamuflowane i wtopione w tło, że parę razy przechodziliśmy obok nie zauważając ich. A teraz już do Ojcowa. 
Wjeżdżamy na teren Ojcowskiego Parku Narodowego – trasa staje się konkretna i techniczna – śliskie kamienie, mokre liście, mokre korzenie i gdzieniegdzie lód – to sprawia że Loki, Czajnik i ja zaliczamy niezłe gleby. Dla Czajnika straty były najbardziej bolesne (finansowo) : urwany pedał, skasowana tylnia przerzutka i skrzywiona totalnie klamka hamulca.  Jedziemy Doliną Prądnika – tłumy niedzielnych turystów i szpanerów a my i nasze biki nieziemsko uwalani błotem – wzbudzamy ciekawość. Kilka fotek w ciekawych miejscach malowniczej doliny i czerwonym szlakiem „Orlich Gniazd” do Krakowa. Czerwony szlak na tym odcinku ma wyjątkowo „niedzielny” charakter
Na rogatkach Krakowa pod tablicą z nazwą miasta robimy pamiątkowe zdjęcie ale wokół ani żywej duszy więc zdjęcie robimy „z wyciągniętej ręki” Czajnika. Krążymy po ulicach Krakowa, dojeżdżamy do Starego Miasta – jest już godzina 17 – zapada powoli zmrok. Czuje się klimat Krakowa, jest super. Jedziemy nad Wisłę w okolicach Wawelu. Siadamy na ławkach. Jest błogo. Oceniamy zgodnie wycieczkę na 8 punktów w skali 10stopniowej. Było lajtowo, super pogoda, piękne widoki i nam humory i dowcip też dopisywał, więc czego trzeba więcej?  Ta wycieczka to też moje pożegnanie z ekipą. Najlepszą ekipą z jaką kiedykolwiek udało mi się jeździć. Dzięki Wam, chłopaki! Nasze wspólne wyjazdy to będzie jedna z tych rzeczy, o których będę zawsze pamiętać i zawsze łezka zakręci mi się w oku. Czwórka ludzi rozumiejących się bez słów, zakręconych na jednym punkcie – cudowne dzieci „dwóch pedałów”. I chociaż każdy z nas miał inny styl jazdy i co innego go kręciło (freeride, xc, turystka) nie stanowiło to dla nas problemu. Mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy. Niech Manitou ma Was w opiece i pozwoli nam jeszcze kiedyś spotkać się.

Autor: Hono – Psyloo i jej Scott

Moja kochana ekipa w składzie:
Loki (Sebastian) Merida Big Air
Gary (Wojtek) hmm…teraz już chyba team Leader Fox
Czajnik (Wojtek) Merida.
.........::::::::::::::::::::Design Leh 2002:::::::::::Współpraca html i java Team Fargo::::::::::.............