można pisać :)
cała zawartość serwisu w kilku słowach
o satyrze słów kilka
chyba najlepsze
dresiarzem być..
polityka-wdzięczny temat
zabawnie być alkoholikiem
różne okazje nawet bez okazji
sexualnie,erotycznie,prowokacyjnie i kto wie co jeszcze
w lewo i w prawo
cała reszta bez
tapety bez kleju
trochę parodii komiksowych itp
kilka znanych i nieznanych zmutowanych ołówkiem twarzy
rower, rower, rower itp
tych klientów nie obsługujemy
coś o górskich trasach, trochę recenzji
fakt faktem-rowerowe życie nie tylko na rowerze
o spotkaniach słów kilka
tia....taniej już nigdzie nie znajdziesz
rozdwojenie jaźni LEH XXL
indywidalne wzory malowane aerografem
design rowerowy-naklejki, koszulki i aerograf
coś o grafice komputerowej i praktycznym jej wykorzystaniu
 
SZKLARSKA PORĘBA 2004- FESTIWAL ROWEROWY

Mam zdjęcia- to bardzo dobrze, bo gdyby nie one to mam wrażenie, że festiwal w tym roku w ogóle się nie odbył, a ja nie wychodziłem z domu. Powód jest prozaiczny; jak co roku cała nasza ekipa bawiła się przednie, a każdy wie, że czas najszybciej mija podczas dobrej zabawy. Odniosłem więc wrażenie ( myślę że moje zdanie nie jest odosobnione), że festiwal trwał góra godzinę- to był ten czas kiedy wjeżdżaliśmy kilka razy pod górkę. Cała reszta to tylko mgnienie. I kto by pamiętał, że były skoki do wody, że braliśmy udział w DH dla amatorów, że byliśmy zmęczeni po imprezie w namiocie, że wygłupom nie było końca; kto by o tym pamiętał gdyby nie zdjęcia. Cóż, upływający czas wszystko zamienia w pył, dobrze, że czasami ktoś wpadnie na pomysł żeby utrwalić ów ułamek czasu dla następnych pokoleń. 
Każdy kto się wybierał kiedyś na tą imprezę a z różnych powodów nie dojechał to naprawdę ma czego żałować, ci zaś którym nie przemknęła ta myśl przez głowę by znaleźć się choć na chwilę w miejscu gdzie głównym bohaterem wydarzeń jest rower to niech dalej chodzi na spacery do hipermarketów , lub chwali teściową w niedzielne popołudnie za dobry obiad. Szklarska poręba przyciąga ludzi, którzy chcą od życia czegoś więcej niż wyprasowanego kołnierzyka i dobrze związanego krawatu na rodzinnej imprezie. Tu kurz i pot stanowią esencję dobrej zabawy. Kto tego nie lubi to radzę otwarcie- nie ma tam czego szukać.

Mieliśmy gościa z Bułgarii, jedyny niepowtarzalny bułgarski Polak z Hindenburga. Sofijczyk z zamieszkania, zabrzanin z zamiłowania:) - chyba mu się podobało (patrz obok)
Już nie wiem co było pierwsze- zabawa, czy jazda- z resztą nie ważne- ważne że było fajnie. Poniżej nasza ekipa przed i w trakcie startów na zawodach DH.
Portem był Dirt i "wariat" pokazał w zawodowym stylu swój przedziałek- nie chcieliśmy być gorsi podczas wieczornej imprezy.
Powyższe zdjęcie kojaży mi się z kampanią " zły dotyk" :) i choć nie ma nic wspólnego z rowerem to ma swój niepowtarzalny klimat.
NA sam koniec MIrek się zdziwił, że nurek był znudzony skokami do wody. A my, niestety, z powodu braku dobrego miejsca mogliśmy jedynie raz na jakiś czas spojrzeć na  niektórych "lotników" wpadających z pluskiem do wody, o zdjęciach nie było za bardzo mowy.
Zdjęć było oczywiście o wiele więcej, nie jestem jednak w stanie umieścić na tej stronie wszystkich fotek. Z resztą jest taka ustawa o przeciwdziałaniu alkoholizmowi :)))))
autorami zdjęć są : Janek i Damian- wielkie dzięki!!
Pozdrowienia LEH
.........::::::::::::::::::::Design Leh 2002:::::::::::Współpraca html i java Team Fargo::::::::::.............