można pisać :)
cała zawartość serwisu w kilku słowach
o satyrze słów kilka
chyba najlepsze
dresiarzem być..
polityka-wdzięczny temat
zabawnie być alkoholikiem
różne okazje nawet bez okazji
sexualnie,erotycznie,prowokacyjnie i kto wie co jeszcze
w lewo i w prawo
cała reszta bez
tapety bez kleju
trochę parodii komiksowych itp
kilka znanych i nieznanych zmutowanych ołówkiem twarzy
rower, rower, rower itp
tych klientów nie obsługujemy
coś o górskich trasach, trochę recenzji
fakt faktem-rowerowe życie nie tylko na rowerze
o spotkaniach słów kilka
tia....taniej już nigdzie nie znajdziesz
rozdwojenie jaźni LEH XXL
indywidalne wzory malowane aerografem
design rowerowy-naklejki, koszulki i aerograf
coś o grafice komputerowej i praktycznym jej wykorzystaniu
 
SZKLARSKA PORĘBA 2003- FESTIWAL ROWEROWY

Oj dziło się , działo... Niesamowite w tego rodzaju imprezach jest to , że ludzie zjeżdżają się z różnych stron Polski i nie znając się wcale potrafią razem się bawić, jeździć, wygłupiać... jednym słowem- rower czyni cuda

Biorąc pod uwagę fakt, że Szklarska Poręba położona jest gdzieś na końcu świata i w zasadzie z każdego miejsca Polski jest daleko do tej miejscowości, to fenomenem jest, że co roku przyjeżdża coraz to więcej osób na rowerowy festiwal. Może to rowerowa pasja, a może gwarancja dobrej zabawy, a może wszystko na raz...
Nie da się ukryć, że zabawa zawsze jest przednia i tylko wyjątkowo przybity gość nie znajdzie tu nic dla siebie. Od rana można już chodzić po stoiskach, na których wystawiają się wszystkie znane firmy rowerowe- to taki nowy trend; targi rowerowe z Katowic przenoszą się do Szklarskiej, i chyba tak już zostanie, bo ceny powierzchni wystawienniczych są za drogie nawet dla największych firm. Nie mam nic przeciwko takiej sytuacji, jest o wiele przyjemniej pooglądać sobie różne ciekawostki na wolnym powietrzu, wieczorkiem iść na imprezę a w międzyczasie pojeździć na rowerze lub brać udział maratonie, DH, czy też pompowaniu dętki itp.
Ale wracając do tematu. Dużo się działo- przyjechaliśmy sporą ekipą z Zabrza - Hindenburg Extreme ( zapraszam do zobaczenia zdjęć i koszulek) dobrze bawiliśmy się i to z takim skutkiem, że w niedzielę każdy już miał chrypę od ciągłego tzw. darcia mordy. Poznaliśmy ekipę naprawdę fajnych osób- pozdrowienia dla Głogowa- jedliśmy, piliśmy, jeździliśmy...no ogólnie tańce, hulanki, swawola. 
W programie obowiązkowym festiwalu znalazło się wszystko to, co nierozerwalnie związane jest z rowerem, czyli maraton, downhill, pokazy dirtu, skoki nad poprzeczką ( drugie miejsce zajął Tomek Gdynia z Hindenburga oczywiście) pompowanie dętki, no i oczywiście skoki do wody, gdzie zawodowy pokaz umiejętności akrobatycznych pokazali Austriacy z teamu Merida UMF.
Zapraszam do galerii zdjęć, która może choć po części odda atmosferę festiwalu. Niestety czas biegnie szybko- za szybko i teraz trzeba oderwać się od przyjemności i przejść do zwykłych czynności dnia codziennego. Przepraszam za niektóre nie do końca udane zdjęcia, ale znalezienie sobie dobrej pozycji do robienia fotek graniczyło z cudem- każdy chciał coś zobaczyć- z resztą nie ma się czemu dziwić. 
Maraton to najbardziej oblegana część imprezy festiwalowej, chociaż jednocześnie najmniej widowiskowa...ciągle tylko kręcą, kręcą, kręcą :). Wśród uczestników znaleźli się nasi Hindenburgowi rodacy...-min. Qki, Karlos (odłam LosBikeRos) i Loki-na zdjęciach powyżej.
Pojeździliśmy sobie trochę po trasie dh, od razu znalazły się fanki- jedna z nich obok :)
To co widziałem na zawodach Dirtowych to przeszło moje dość chyba skromne wyobrażenie o tym co jeszcze można zrobić na rowerze...bardzo mało zdjęć-trudno było sobie znaleźć jakiekolwiek miejsce nawet by popatrzeć...
Ale skoki do wody to naprawdę coś niepowtarzalnego...ehhhh... szkoda że już po festiwalu. 
I to by było na tyle...na konieć zdjęcie towarzystwa wzajemnej adoracji :) 

Pozdrawiam LEH

.........::::::::::::::::::::Design Leh 2002:::::::::::Współpraca html i java Team Fargo::::::::::.............