|
|
 |
SZKLARSKA
PORĘBA 2003- FESTIWAL ROWEROWY
Oj dziło się
, działo... Niesamowite w tego rodzaju imprezach jest to , że
ludzie zjeżdżają się z różnych stron Polski i nie znając
się wcale potrafią razem się bawić, jeździć, wygłupiać...
jednym słowem- rower czyni cuda
|
| Biorąc pod uwagę fakt, że Szklarska Poręba położona jest gdzieś na końcu świata i w zasadzie z każdego miejsca Polski jest daleko do tej miejscowości, to fenomenem jest, że co roku przyjeżdża coraz to więcej osób na rowerowy festiwal. Może to rowerowa pasja, a może gwarancja dobrej zabawy, a może wszystko na raz... |
 |
Nie da się ukryć, że zabawa zawsze jest przednia i tylko wyjątkowo przybity gość nie znajdzie tu nic dla siebie. Od rana można już chodzić po stoiskach, na których wystawiają się wszystkie znane firmy rowerowe- to taki nowy trend; targi rowerowe z Katowic przenoszą się do Szklarskiej, i chyba tak już zostanie, bo ceny powierzchni wystawienniczych są za drogie nawet dla największych firm. Nie mam nic przeciwko takiej sytuacji, jest o wiele przyjemniej pooglądać sobie różne ciekawostki na wolnym powietrzu, wieczorkiem iść na imprezę a w międzyczasie pojeździć na rowerze lub brać udział maratonie, DH, czy też pompowaniu dętki itp. |
 |
 |
 |
|
Ale wracając do tematu. Dużo się działo- przyjechaliśmy sporą ekipą z Zabrza - Hindenburg Extreme ( zapraszam do zobaczenia zdjęć i koszulek) dobrze bawiliśmy się i to z takim skutkiem, że w niedzielę każdy już miał chrypę od ciągłego tzw. darcia mordy. Poznaliśmy ekipę naprawdę fajnych osób- pozdrowienia dla Głogowa- jedliśmy, piliśmy, jeździliśmy...no ogólnie tańce, hulanki, swawola.
W programie obowiązkowym festiwalu znalazło się wszystko to, co nierozerwalnie związane jest z rowerem, czyli maraton, downhill, pokazy dirtu, skoki nad poprzeczką ( drugie miejsce zajął Tomek Gdynia z Hindenburga oczywiście) pompowanie dętki, no i oczywiście skoki do wody, gdzie zawodowy pokaz umiejętności akrobatycznych pokazali Austriacy z teamu Merida UMF.
Zapraszam do galerii zdjęć, która może choć po części odda atmosferę festiwalu. Niestety czas biegnie szybko- za szybko i teraz trzeba oderwać się od przyjemności i przejść do zwykłych czynności dnia codziennego. Przepraszam za niektóre nie do końca udane zdjęcia, ale znalezienie sobie dobrej pozycji do robienia fotek graniczyło z cudem- każdy chciał coś zobaczyć- z resztą nie ma się czemu dziwić. |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
Maraton
to najbardziej oblegana część imprezy festiwalowej, chociaż
jednocześnie najmniej widowiskowa...ciągle tylko kręcą, kręcą,
kręcą :). Wśród uczestników znaleźli się nasi
Hindenburgowi rodacy...-min. Qki, Karlos (odłam LosBikeRos) i
Loki-na zdjęciach powyżej. |
 |
 |
 |
 |
Pojeździliśmy
sobie trochę po trasie dh, od razu znalazły się fanki-
jedna z nich obok :) |
 |
 |
 |
 |
To
co widziałem na zawodach Dirtowych to przeszło moje dość
chyba skromne wyobrażenie o tym co jeszcze można zrobić na
rowerze...bardzo mało zdjęć-trudno było sobie znaleźć
jakiekolwiek miejsce nawet by popatrzeć... |
|
|
|
 |
Ale
skoki do wody to naprawdę coś niepowtarzalnego...ehhhh...
szkoda że już po festiwalu. |
 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
|
|
 |
I
to by było na tyle...na konieć zdjęcie towarzystwa
wzajemnej adoracji :)
Pozdrawiam LEH |
 |
|
|
|
|
|
|
|
|