można pisać :)
cała zawartość serwisu w kilku słowach
o satyrze słów kilka
chyba najlepsze
dresiarzem być..
polityka-wdzięczny temat
zabawnie być alkoholikiem
różne okazje nawet bez okazji
sexualnie,erotycznie,prowokacyjnie i kto wie co jeszcze
w lewo i w prawo
cała reszta bez
tapety bez kleju
trochę parodii komiksowych itp
kilka znanych i nieznanych zmutowanych ołówkiem twarzy
rower, rower, rower itp
tych klientów nie obsługujemy
coś o górskich trasach, trochę recenzji
fakt faktem-rowerowe życie nie tylko na rowerze
o spotkaniach słów kilka
tia....taniej już nigdzie nie znajdziesz
rozdwojenie jaźni LEH XXL
indywidalne wzory malowane aerografem
design rowerowy-naklejki, koszulki i aerograf
coś o grafice komputerowej i praktycznym jej wykorzystaniu
 
SPOTKANIA. Grupa maniaków spotyka się by bawić się na rowerkach. To dość ciekawe zjawisko jak na Zabrze w którym organizowanie jakichkolwiek imprez nie ma większego powodzenia. Zapraszamy wszystkich do korespondencji i zapisywania się na listę .Co ciekawe to nie ma tu żadnej ideologii i może dlatego przyciąga tyle osób.
2005.01.01

...i znów bracia rowerowcy hindenburgowcy mieli okazję do spotkanie. Rozpoczęcie sezonu nie było tak szumne jak zakończenie sezonu 2004 ale była kolejna okazja do tego aby zaliczyć kilka gleb i przypomnieć sobie co znaczy prawdziwy zastrzyk adrenaliny. Jakoś tak się dziwnie stało że nasze hindenburgowe spotkanie, tydzień wcześniej poprzedziła "masa krytyczna". Spotkanie rowerowców z całego śląska. Nie będę opisywał co i jak i gdzie. Jedno jest pewne- byłem świadkiem syndromu Kranketów:) To co się działo na górze dolomitowej w Tarnowskich górach to sceny żywcem wyjęte ze sponsorowanych filmów rowerowych. Skoki z kilkunastu metrów, 9 metrowy dirt itp. różnica polegała jedynie na tym że nikt chłopakom za ten występ nie zapłacił. Oczywiście ekipa z Hindenburga była najlepsza-Kicaj i Marek pokazali prawdziwą klasę. Ale wracając do naszego "firmowego" spotkania... też dużo się działo-1maja, święto pracy-święto dobrze wykonanej rowerowej pracy. Obtarcia skóry, upadki, jodyna, i jak zwykle dużo humoru. Wyszło kilka fajnych fotek, z niektórych uszło trochę powietrza:) Mam nadzieję że przy następnej okazji będziemy się bawić równie dobrze.Koniec gadania-zapraszam do zdjęć oglądania:) Pozdrawiam-LEH

Dżihad! Pseudo pozerzy bikerzy....
Debiutując tym skromnym komentarzem pozwolę sobie trochę zamydlić oczy tym co się stało za sprawą towarzystwa wzajemnej adoracji , czyli ekipy Hindenburg Extreme. A nieobecnych niech szczypie ( pecha) PH 5,5 w intymne miejsce ( patrz zdjęcie ze Szklarskiej Poręby)
Zebraliśmy prawie całą aktywną zabrzańską brać rowerową by pożegnać sezon i rozegrać walkę do krwi i kości o szlachetny , wyśniony i wymarzony – puchar Pawła i Leh`a (PpiL) ...ach ta skromność:)
Startując w niedzielę (24.10.2004 o godz. 13 ) z kultowego miejsca , uwielbianego przez młodzież i żuli- pomnika Pstrowskiego, ruszyliśmy ul. 3- maja tak by nas widziano i słyszano (45 osób robi swoje) oczywiście zgodnie z przepisami ruchu drogowego :)
Cel- nasz ukochany Lajon Park i jego tajemnicze miejscówki pokryte dywanem żółtych liści. Jesteśmy...pogoda zajebicho- 20 stopni, słoneczko, hopy i my chłopy. Od razu ruszamy z grubej sztycy, punktem kulminacyjnym, by wyłonić największego frajera...tzn. freeridera Hindenburg Extreme, czyli turniej czterech skoczni- efektownych lotów , skoków rozegranych na 4 różnych hopkach. Liczył się styl, technika, odległość, dynamika i humor a przede wszystkim dobra gleba :)

 
Do zawodów przystąpiło 25 pozerów bikerów i tyleż samo im kibicowało. Obowiązkowo jak na każdą undergroundową imprezę przystało zebrał się skład sędziowski: Leh, Mateusz, Paweł. Były kartoniki z punktami i piwko dla rozjaśnienia zawiłych sędziowskich decyzji- na zdrówko! Zasady- niby były, po 2 skoki na każdym obiekcie i punktacja od 0-5, wygrywa biker z największą sumą punktów z 4 skoczni. Proste? No to jazda! Najpierw powoli jak żółw ociężale , ruszyły maszyny po torze...to nie ten wiersz...Dużo pisać o faworytach- no o mnie i o moich skokach i jak lehu pędzlował :) czas się obudzić. Klasę pokazała elita, choć respekt wzbudził pewien młody koleś o kapciarskiej ksywce „Laciek”- po dośc fajnym skoku wbił swego orzeszka w glebę w pozycji pionowej...wstał...brawa...14 punktów. Oczywiście były też łan hendery, ixapy, nołfutery, bekflipy, salta, szpagaty, programy obowiązkowe i dowolne jak jazda figurowa na czas. hehe. Jednym słowem działo się wiele – skoki na ponad 10 metrów, gleby i śmieszne sytuacje. I tu słowo uznania dla wszystkich bo mimo kilku zadrapań, siniaków obyło się bez wzywania karetki. Pełna kulturka jednym słowem i cieszy to że poziom i frekwencja dobrze wróżą na przyszłość. Było miło zobaczyć w waszych facjatach nutę rywalizacji a w oczach ten dziwny błysk tego co was najbardziej jara- jazda na rowerku.
Trzymajcie się ciepło tej zimy, nie pijcie nie palcie a wa...lczcie. Bo to od was zależy kiedy spotkamy się znowu na naszej małej scenie. Pozostawiam do wglądu fotosy Leha i Łukasza i tabele z wynikami.

Pozdrowienia Paweł „Papa Schoelling”
Lista Pierwszych 10 najbardziej wykręconych Hindenburgowych maniaków.- w/g przyznanej punktacj: Za pierwsze 3 miejsca przyznano nagrody: portfel, zestawy naklejek maxxis
1.Kicaj,
2.Bartek,
3.Marek,
4.Bazuka,
5.Sektor,
6.Dycha,
7Piechacz,
8.Skowronek,
9.Matic,
10.Kuba

 Archiwalne Materiały o kilku udokumentowanych spotkaniach ZOBACZ ZDJĘCIA>>
.........::::::::::::::::::::Design Leh 2002:::::::::::Współpraca html i java Team Fargo::::::::::.............