|
|
 |
SPOTKANIA.
Grupa
maniaków spotyka się by bawić się na rowerkach. To dość
ciekawe zjawisko jak na Zabrze w którym organizowanie
jakichkolwiek imprez nie ma większego powodzenia. Zapraszamy
wszystkich do korespondencji i zapisywania się na listę .Co
ciekawe to nie ma tu żadnej ideologii i może dlatego przyciąga
tyle osób. |
|
|
|
 |
 |
|
2005.01.01
...i znów bracia rowerowcy
hindenburgowcy mieli okazję do spotkanie. Rozpoczęcie sezonu nie było
tak szumne jak zakończenie sezonu 2004 ale była kolejna okazja do tego
aby zaliczyć kilka gleb i przypomnieć sobie co znaczy prawdziwy zastrzyk
adrenaliny. Jakoś tak się dziwnie stało że nasze hindenburgowe
spotkanie, tydzień wcześniej poprzedziła "masa krytyczna".
Spotkanie rowerowców z całego śląska. Nie będę opisywał co i jak i
gdzie. Jedno jest pewne- byłem świadkiem syndromu Kranketów:) To co się
działo na górze dolomitowej w Tarnowskich górach to sceny żywcem wyjęte
ze sponsorowanych filmów rowerowych. Skoki z kilkunastu metrów, 9
metrowy dirt itp. różnica polegała jedynie na tym że nikt chłopakom
za ten występ nie zapłacił. Oczywiście ekipa z Hindenburga była
najlepsza-Kicaj i Marek pokazali prawdziwą klasę. Ale wracając do
naszego "firmowego" spotkania... też dużo się działo-1maja,
święto pracy-święto dobrze wykonanej rowerowej pracy. Obtarcia skóry,
upadki, jodyna, i jak zwykle dużo humoru. Wyszło kilka fajnych fotek, z
niektórych uszło trochę powietrza:) Mam nadzieję że przy następnej
okazji będziemy się bawić równie dobrze.Koniec gadania-zapraszam do
zdjęć oglądania:) Pozdrawiam-LEH |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
|
|
|
|
|
|
 |
|
 |
 |
 |
|
|
|
|
|
 |
|
 |
 |
 |
|
|
|
|
|
 |
|
 |
 |
 |
|
|
|
|
|
 |
|

|
 |
|
|
|
|
|
 |
|

|
 |
|
|
|
|
 |
|

|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
|
Dżihad! Pseudo pozerzy
bikerzy....
Debiutując tym skromnym komentarzem pozwolę sobie trochę zamydlić oczy tym co się stało za sprawą towarzystwa wzajemnej adoracji , czyli ekipy Hindenburg Extreme. A nieobecnych niech szczypie ( pecha) PH 5,5 w intymne miejsce ( patrz zdjęcie ze Szklarskiej Poręby)
Zebraliśmy prawie całą aktywną zabrzańską brać rowerową by pożegnać sezon i rozegrać walkę do krwi i kości o szlachetny , wyśniony i wymarzony – puchar Pawła i Leh`a (PpiL) ...ach ta skromność:)
Startując w niedzielę (24.10.2004 o godz. 13 ) z kultowego miejsca , uwielbianego przez młodzież i żuli- pomnika Pstrowskiego, ruszyliśmy ul. 3- maja tak by nas widziano i słyszano (45 osób robi swoje) oczywiście zgodnie z przepisami ruchu drogowego
:)
Cel- nasz ukochany Lajon Park i jego tajemnicze miejscówki pokryte dywanem żółtych liści. Jesteśmy...pogoda
zajebicho- 20 stopni, słoneczko, hopy i my chłopy. Od razu ruszamy z grubej sztycy, punktem kulminacyjnym, by wyłonić największego
frajera...tzn. freeridera Hindenburg Extreme, czyli turniej czterech skoczni- efektownych lotów , skoków rozegranych na 4 różnych
hopkach. Liczył się styl, technika, odległość, dynamika i humor a przede wszystkim dobra gleba
:) |
 |
 |
|

|
 |

|
Do zawodów przystąpiło 25 pozerów bikerów i tyleż samo im kibicowało. Obowiązkowo jak na każdą undergroundową imprezę przystało zebrał się skład sędziowski:
Leh, Mateusz, Paweł. Były kartoniki z punktami i piwko dla rozjaśnienia zawiłych sędziowskich decyzji- na zdrówko! Zasady- niby były, po 2 skoki na każdym obiekcie i punktacja od 0-5, wygrywa biker z największą sumą punktów z 4 skoczni. Proste? No to jazda! Najpierw powoli jak żółw ociężale , ruszyły maszyny po torze...to nie ten wiersz...Dużo pisać o faworytach- no o mnie i o moich skokach i jak lehu pędzlował
:) czas się obudzić. Klasę pokazała elita, choć respekt wzbudził pewien młody koleś o kapciarskiej ksywce
„Laciek”- po dośc fajnym skoku wbił swego orzeszka w glebę w pozycji pionowej...wstał...brawa...14 punktów. Oczywiście były też łan
hendery, ixapy, nołfutery, bekflipy, salta, szpagaty, programy obowiązkowe i dowolne jak jazda figurowa na czas.
hehe. Jednym słowem działo się wiele – skoki na ponad 10 metrów, gleby i śmieszne sytuacje. I tu słowo uznania dla wszystkich bo mimo kilku zadrapań, siniaków obyło się bez wzywania karetki. Pełna kulturka jednym słowem i cieszy to że poziom i frekwencja dobrze wróżą na przyszłość. Było miło zobaczyć w waszych facjatach nutę rywalizacji a w oczach ten dziwny błysk tego co was najbardziej jara- jazda na rowerku.
Trzymajcie się ciepło tej zimy, nie pijcie nie palcie a wa...lczcie. Bo to od was zależy kiedy spotkamy się znowu na naszej małej scenie. Pozostawiam do wglądu fotosy Leha i Łukasza i tabele z wynikami.
Pozdrowienia Paweł „Papa Schoelling” |
 |
 |
|
 |
 |
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
 |
 |
|
|
|
|
| Lista Pierwszych 10 najbardziej
wykręconych Hindenburgowych maniaków.- w/g przyznanej punktacj: Za
pierwsze 3 miejsca przyznano nagrody: portfel, zestawy naklejek maxxis |
1.Kicaj, 2.Bartek, 3.Marek, 4.Bazuka, 5.Sektor, 6.Dycha, 7Piechacz,
8.Skowronek, 9.Matic, 10.Kuba
|
 |
|
|
|
|
| Archiwalne
Materiały o kilku udokumentowanych spotkaniach ZOBACZ
ZDJĘCIA>> |
|
|