można pisać :)
cała zawartość serwisu w kilku słowach
o satyrze słów kilka
chyba najlepsze
dresiarzem być..
polityka-wdzięczny temat
zabawnie być alkoholikiem
różne okazje nawet bez okazji
sexualnie,erotycznie,prowokacyjnie i kto wie co jeszcze
w lewo i w prawo
cała reszta bez
tapety bez kleju
trochę parodii komiksowych itp
kilka znanych i nieznanych zmutowanych ołówkiem twarzy
rower, rower, rower itp
tych klientów nie obsługujemy
coś o górskich trasach, trochę recenzji
fakt faktem-rowerowe życie nie tylko na rowerze
o spotkaniach słów kilka
tia....taniej już nigdzie nie znajdziesz
rozdwojenie jaźni LEH XXL
indywidalne wzory malowane aerografem
design rowerowy-naklejki, koszulki i aerograf
coś o grafice komputerowej i praktycznym jej wykorzystaniu
 

OSTATKI DH-Szczyrk Październik 2004



Kamienie, szybkość, wszechobecna grawitacja, maksymalna koncentracja, błoto na twarzy, skurcze mięsni- po prostu jesienny downhill na zboczach Skrzycznego. Drzewa o tej porze roku chwalą się swoimi kolorami, używają barw żywcem wyjętych z podręcznika o zasadach kompozycji dla ekspresjonistów. Kompozycje te są na tyle zaskakujące, że w powiązaniu z promieniami nisko świecącego słońca momentami oślepiają różnorodnością kolorów i sprawiają, że jazda z górki przypomina poruszanie się po kręcącym się kalejdoskopie. Jesienne słońce wyostrza kolory, rozkłada barwy, wydobywa ukryte wcześniej czerwienie, rozświetla żółcie, drażni nasz zmysł wzroku zachęcając do podziwiania i kontemplowania tego unikalnego okresu.

Do uprawiania DH zaraz po przebudzeniu potrzebny jest :gaz paraliżujący, żel do włosów, zestaw szybkiego śniadania, ropa w oku i zbroja . Dla tych co nie potrafią czytać wyjaśnią powyższą treść językiem migowym
Mieliśmy wielkie szczęście, wybraliśmy się na 3 dni w te malownicze tereny akurat w momencie, kiedy jesień przez chwilę miała ochotę udawać lato. Trafiliśmy na piękną słoneczną pogodę, 18 stopni w cieniu, lekki wiaterek, bezchmurne niebo, warunki idealne do uprawiania Downhillu. 
Nie traciliśmy ani jednej chwili z każdego dnia pobytu, pierwszy raz wyczerpaliśmy wszystkie możliwości zjazdów ze stoków skrzyczanego- góra, dół, góra, dół… 6 zjazdów i maksymalne wyczerpanie. I tak każdego dnia z trzech, w których gościliśmy w Szczyrku.
Oczywiście nie byli byśmy największą grupą pozerów gdyby nie ryba. Bardziej szczegółowo rzecz ujmując, wpadliśmy na pomysł zjedzenia smacznego obiadku, ale żeby nie przepłacać postanowiliśmy upiec sobie rybkę na jednym ze szlaków. I tak też się stało. W trakcie 6 zjazdu rozpaliliśmy ognisko miniaturowych rozmiarów, w sam raz takie by móc wsadzić do żaru przyprawioną wcześniej i zapakowaną w folię kuchenną, rybkę. 20 minut i żarcie gotowe. Nie ma nic smaczniejszego, daję głowę. Żadna restauracja nie zapewni takiego smaku jak smak pieczonej rybki po wysiłku, gdzieś na górskim szlaku- niebo w gębie. Potem zjazd do centrum Szczyrku i obowiązkowy browar na zakończenie dnia pełnego wrażeń. Jeszcze tylko kontemplacja zachodu słońca przełykając zimne piwo i można wracać do kwater, by wieczorem znów wybrać się na piwo i rozmawiać o zjazdach i planach kulinarnych na dzień następny(patrz zdjęcie z kiełbaskami )
Byliśmy już w wielu miejscach w Polsce, żadna miejscowość jednak nie zapewnia takich warunków do uprawiania DH jak Szczyrk; wielość tras, ich zróżnicowanie sprawia, że nie można się tam nudzić, wyciskając adrenalinę do ostatniej kropli. I choć baza noclegowa w porównaniu do innych miejscowości górskich sprawia wrażenie nieco zaniedbanej, to można przemilczeć ten fakt, bo to tylko drobny szczegół na tle całej reszty, jaką oferuje ta miejscowość. 
.........::::::::::::::::::::Design Leh 2002:::::::::::Współpraca html i java Team Fargo::::::::::.............