można pisać :)
cała zawartość serwisu w kilku słowach
o satyrze słów kilka
chyba najlepsze
dresiarzem być..
polityka-wdzięczny temat
zabawnie być alkoholikiem
różne okazje nawet bez okazji
sexualnie,erotycznie,prowokacyjnie i kto wie co jeszcze
w lewo i w prawo
cała reszta bez
tapety bez kleju
trochę parodii komiksowych itp
kilka znanych i nieznanych zmutowanych ołówkiem twarzy
rower, rower, rower itp
tych klientów nie obsługujemy
coś o górskich trasach, trochę recenzji
fakt faktem-rowerowe życie nie tylko na rowerze
o spotkaniach słów kilka
tia....taniej już nigdzie nie znajdziesz
rozdwojenie jaźni LEH XXL
indywidalne wzory malowane aerografem
design rowerowy-naklejki, koszulki i aerograf
coś o grafice komputerowej i praktycznym jej wykorzystaniu
 
FAKTY I AKTY. Oto masz przed sobą dział w którym wszystko jest możliwe. Jeśli dzieje się coś co ma choćby w podtekście rower to na pewno się tu znajdzie. Spora dawka humoru ...z reszta sam(a) się przekonaj:)

trochę staroci na następnej stronie>>

P.S. artykułu w Dzienniku Zachodnim W końcu ktoś zebrał się na odwagę i napisał o nas czyli o Hindenburg Extreme. Nie mogłem się opanować żeby po lekturze tego krótkiego artykułu nie skomentować go, bo to, co ujrzały moje oczy wymaga właśnie kilku dość oczywistych sprostowań.
Nie będę się rzucał o to, że ów ktoś, kto robił z nami wywiad w ogóle nas nie słuchał. Był to kolejny przypadek „dziennikarza” tzw. Lokalnej prasy, któremu idea z góry nakreślonej wizji całkowicie przesłoniła sens naszych wypowiedzi. I tak okazuje się, że uprawiamy nową dyscyplinę sportu zwaną Free Light- co w porównaniu z Free Ride zmienia nieco sens naszych rowerowych poczynań. Trzeba jednak przyznać, że sama nazwa free light przypadła nam bardzo do gustu, choć jest wynikiem lekkich zaburzeń słuchowych i totalnego braku znajomości tematu. Nic to, również, że okazało się iż „żalimy się” na obecną sytuację w mieście i różne tego typu sprawy –patrz artykuł. Jakoś nie przypominam sobie by nasze wypowiedzi miały ton tzw. Żalenia się- no, ale cóż. Słowo ponad wszystko! 
Nie wspomnę również o tym, że pod zamieszczonym zdjęciem napisano „Paweł Schoelling intensywnie trenuje w pobliżu Domu Muzyki i Tańca”. Śmiesznym jest już samo stwierdzenie trenuje, nadaje to wielkiej powagi temu, że zeskakuje się z murka, ale dodanie słowa „intensywnie” rozbawiło mnie już do granic możliwości. Tak, więc jesteśmy profesjonalistami.
Tak jak wspomniałem nie będę się rzucał:) 
Najlepsze jednak jak się okazuje są komentarze zamieszczone pod artykułem. Szczególnie wypowiedź rzecznik prasowej Urzędu Miasta w Zabrzu, która wykazała się totalną ignorancją i całkowitym brakiem zrozumienia dla przedstawionego tematu. Wypowiedź w tonie socrealistycznego czarno-białego wizerunku świata, w którym rowerzyści, którzy jeżdżą inaczej niż na wycieczkę do parku, to wcielone zło. To zło należy wytępić i wysłać na obrzeża miasta niech jeżdżą po ścieżkach rowerowych, których jest- sztuk jedna. Nie wiem ile ma lat nasza Pani rzecznik, ale myślę, że stanowisko do czegoś zobowiązuje i warto było by się zapoznać, choć trochę z panującymi trendami w śród młodzieży i wykazać więcej zrozumienia dla ludzi, którzy spędzają czas nieco inaczej niż na niedzielnych spacerkach i wycieczkach na tzw. składakach po zaśmieconych parkach. Tym bardziej dziwi mnie taka postawa, że zawsze budowa takiego toru to znakomita promocja miasta i niesamowita radość dla ludzi, którzy mieli by okazję na takim torze spędzać czas- może w końcu ktoś z młodego pokolenia uwierzyłby, że ktoś coś dla nich robi. Nie dziwcie się panowie i panie zasiadający we władzach samorządowych, że jest taka mała frekwencja na wyborach!!! Ostatnie zdanie- miło zdziwiłem się wypowiedzą komendanta Straży Miejskiej, choć utrzymana w urzędniczym tonie to jednak sprzyjająca „sprawie”- tu wielkie dzięki!
To tyle- tak jak powiedziałem nie będę się rzucał:)

Marcin M. w okowach prawa na lewo.
No i stało się -przekroczenie extremalnej cienkiej granicy między prawem a bezprawiem:) NA zdjęciu obok graficzna impresja na temat wyroku sądowego jaki miał okazję dostać jeden z naszych kolegów. Nie mogę puścić tej ilustracji w świat bez słowa wyjaśnienia które należy temu dość specyficznemu wypadkowi. Pewnego dnia Marcin M. udał się na rowerze po spożyciu 3 browarków do pobliskiego sklepu nocnego o godz. mniej więcej 1 w nocy celem zakupienia papierosów sztuk jedna paczka...dobra koniec formalizmu. Jechał spokojnie chodnikiem, zdając sobie sprawę że po wypiciu trzech piwek nie będzie wyjeżdżał na ulicę. NA chodniku , jak to o pierwszej w nocy nie było żywej duszy, tylko on, samotny low rider, krążownik chodnika, zmierzał w kierunku sklepu. Historia całkiem prosta żywcem wyjęta z filmów drogi- no jedzie facet i jedzie no i musi go po drodze spotkać jakaś przygoda. No i spotkała, a raczej spotkał go patrol Policji, któremu nie spodobał się samotny jeździec. W trakcie zatrzymania Marcin M zachowywał się wyjątkowo spokojnie. Jednak tak spokojnie zachowujący się obywatel to zbyt podejrzana okoliczność biorąc pod uwagę fakt że jest 1 w nocy. Wykonano więc względem niego wszelkie należące się w tej sytuacji badania- tzw. chuch, potem osadzenie w areszcie, powtórne badanie na zawartość alkoholu we krwi. Oczywiście zabrano razem z nim rower wożąc go na pace policyjnego wozu. Chyba mało było włamań tej nocy, a norma aresztowań nie została by wykonana. Efektem dbania o normę jest ów kawałek papieru który zamieszczam obok. Podziękowanie dla Marcina za udostępnienie materiału.
Relacja 12.01.2005
Bikerzy wszystkich krajow laczcie sie! Tak by mozna powiedziec, widac kolejne mutacje 'benderowych' naklejek na samochodach. Rowerowa 'zaraza' juz dawno przekroczyla granice miasta Hindenburg. Pierwsze objawy 'epidemi' udokumentowano na wschodnim wybrzezu USA - w Chicago. Na zdjeciach mozecie zobaczyc pierwszych 'nosicieli' choroby zwanej Hindenburg Extreme.

Oryginalny text bez polskich znaków z za oceanu AdrianUS

 

Największy w Polsce team POZERÓW.  W/g projektu zamieszczonego w dziale LEH DESIGN powstały pachnące farbą i nowością bluzy zjazdowe największego teamu pozerów w Polsce. Grupa jest silna i w zasadzie międzynarodowa, 10 bluz zostało w polsce a 5 poleciało do USA. Niedługo marka Hindenburg Extreme będzie bardziej znana niż FOX :) bluzy jak widać wyglądają stylowo i efektownie, nic tylko jechać w miasto na piwo dużą grupą tak aby wszyscy zwracali na nas uwagę. A to że skaczemy lub robimy różne dziwne rzeczy w naszych podmiejskich lasach to już inna bajka, tam widownią jesteśmy sami dla siebie. Oprócz bluz powstały całkiem gustowne T-shirty, które choć tańsze wyglądają równie gustownie i dają pretekst do obnoszenia się swoją pasją i dobrym wyglądem osoby właściciela. Jeśli kiedyś na ulicy zobaczysz gościa w koszulce lub bluzie z napisem Hindenburg Extreme to znaczy że właśnie odkryłeś że Arkadius to kiszka ....! A tak trochę powagi na koniec; w tym roku dwóch z naszej ekipy startuje w zawodach DH, ciekawe jak zakończy się ich debiut, mam nadzieję że mimo kradzieży roweru( co za czasy !!)  Kicaj podejmie walkę. Życzę powodzenia i miłego oglądania zdjątek. Gdyby ktoś chciał koszulkę to zapraszam na maila. Pozdrawiam LEH

<<kliknij zdjęcie aby powiększyć>>
   
następna strona>>
.........::::::::::::::::::::Design Leh 2002:::::::::::Współpraca html i java Team Fargo::::::::::.............